Co mi się nie podoba w Jomtien

psy

Tajlandia wydaje się być rajem na ziemi: dobre jedzenie, uśmiechnięci ludzie, ciekawa kultura, przystępne dla nas ceny i dobra pogoda. Naprawdę czuję, że przyjemnie mi się tutaj mieszka.

Dla mnie największym problemem są bezpańskie psy. O ile w centrum i w pobliżu głównych tras są one spokojnie, to w mniej uczęszczanych okolicach już wydają się być mniej przyjazne. Według oficjalnych informacji, dużo z nich ma wściekliznę i jeśli dojdzie do ugryzienia, trzeba jak najszybciej udać się do szpitala. Władze miasta próbują w tym kierunku działać, ale jest to walka z wiatrakami, bo psów jest mnóstwo, są one w większości niesterylizowane i co roku przybywa szczeniąt bez stałego adresu. Ludzie zostawiają karmę i inne jedzenie, ale nie brakuje psów pokaleczonych, chudych. Jest to smutny widok. Lubię chodzić bocznymi drogami, ale tutaj trochę tego unikam. U mnie to już trochę fobia. Dzisiaj widziałam kogoś, kto głaskał bezpańskiego psa i nic złego się nie wydarzyło. Dość osobliwie za to wygląda informacja w miejscu publicznym z prośbą o prowadzenie psów na smyczy i sprzątanie po nich, jak to zauważyliśmy w okolicach wielkiego Buddy.

pole

Drugą drażniącą sprawą w mojej okolicy są wszechobecne śmieci. O ile w otoczeniu nowoczesnych budynków mieszkalnych jest zatrudniony sztab ludzi, którzy dbają o każdy najmniejszy szczegół, o tyle poza nimi na pierwszy rzut oka widać śmieci. Masowa turystyka na pewno generuje dużą cześć odpadów takich jak: jednorazowe kubki na napoje, reklamówki, plastikowe butelki, opakowania po daniach na wynos i nie tylko. Jest to problem, którego Pattaya i okolice na pewno jeszcze nie rozwiązały. Według informacji z 2014 roku, ok. 400 ton śmieci jest zbierana każdego miesiąca na plażach i ulicach w okolicach Pattayi i wyspy Koh Larn. Miastu brakuje samochodów, które by te śmieci zbierały. Problem uwidacznia się jeszcze bardziej na wyspie, z której miasto może przyjąć tylko 10 ton śmieci dziennie, a generuje się tam 20-30 ton odpadków każdego dnia. Reszta pozostaje gdzieś na środku wyspy, czego turyści mogą być nieświadomi. Jest to ewidentnie problem. Wzdłuż wybrzeża Jomtien powstają coraz to nowe luksusowe budynki mieszkalne, a śmieci mocno kontrastują z tym luksusem.

Chciałam napisać jeszcze o moim prowadzeniu wózka po nierównych, wąskich, a niekiedy nieistniejących chodnikach, ale każdego dnia widzę, że miasto stara się poprawiać stan chodników również w Jomtien, gdzie mieszkamy. Czeka mnie zawsze trochę przeszkód. Z drugiej strony, nie spieszy mi się nigdzie aż tak i staram się podejść do tego na spokojnie. Mimo to nadal uważam, że życie tutaj jest w dużym stopniu bezstresowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *