Sylwester

nocne_miasto

Mówiąc o obecnych świętach, Tajowie myślą o dniach 31.12 – 3.01. W przeddzień sylwestra doczekaliśmy się nawet sztucznej udekorowanej choinki z atrapami prezentów i lampkami tworzącymi kształt reniferów.

choinka_1

choinka_2

30. i 31.12 do godziny 22 w kompleksie było rozłożonych kilka materaców i panie oferowały masaże. Mieliśmy wrażenie, że pracują bez przerwy. Niby nie było kolejek, ale za każdym razem materace były zajęte.

masaz

Z okazji świąt można było się również poczęstować sokiem z pandanu oraz zasiać w doniczce trochę nasion słonecznika, z których w ciągu tygodnia mają wyrosnąć kiełki. Dostałam papierową doniczkę (która w teorii miała służyć na panierowane skrzydełka kurczaka), trochę ziemi, nasiona i wodę do spryskania. Instrukcja oczywiście była tylko po tajsku. Tutaj nawet jeśli są jakieś treści po angielsku, to najczęściej tylko nagłówki;) No ale cóż może być trudnego skrapianiu nasion wodą przez 7 dni?  Dla chętnych czekały też jajka, które można było dostać w zamian za niepotrzebne ubrania, plastikowe butelki etc.

nasiona

O ile w Wigilię Bożego Narodzenia na ulicach było raczej spokojnie i tylko w restauracjach odbywały się uroczyste kolacje dla turystów, tak teraz miasto było dość mocno zakorkowane.  My ze Staszkiem za bardzo nie chcieliśmy daleko jechać, ponieważ złapanie taksówki mogłoby wymagać czasu i szczęścia, dlatego zostaliśmy w okolicy. Nasz mały budzik zazwyczaj wstaje przed 6, więc przeszło nam przez myśl, żeby po prostu położyć się spać;) Idąc na trochę lepszą niż zwykle kolację, zauważyliśmy, że pomiędzy budynkami Lumpini Condo jest scena z mikrofonem. Pierwsza myśl była oczywista – może będzie ktoś występował, może będzie mały koncert. Zapytaliśmy się zatem dziewczyny w recepcji. Powiedziała kilka słów po angielsku i złożyła ręce na znak modlitwy, napisała też godziny 22.00-00.30.

modlitwa

To, co działo się najbliżej nas, to była coroczna wspólna modlitwa z mnichem. W tym roku ludzie byli ubrani na biało-czarno na znak żałoby, został przygotowany ołtarzyk ze zdjęciem zmarłego króla. Dla chętnych była darmowa zupa z grzybami oraz woda. Tradycyjnie nie brakowało słomek, bo jak tak można pić z kubeczka;)

zupa

Wybraliśmy się do pobliskiej restauracji na rybę lucjan (ang. snapper) w tajskich ziołach.

lucjan

Smakowała tak samo dobrze, jak wyglądała. Mieliśmy mały problem z komunikacją. Kelner nie zapisał, że chcemy ryż i potem jeszcze 3 razy przypominaliśmy, ale nie donieśli.  Dziwne, bo jeśli ja zamawiam dania bez ryżu, tylko mięso i dodatki, to jest to raczej nietypowe i kelnerzy przynajmniej 2 razy się przypominają, a tutaj dostaliśmy tylko miseczki na ryż bez ryżu. Obok świętowali Chińczycy, co chwilę głośno śpiewając. Nawet twardy sen Staszka w pewnym momencie został zaburzony, więc ruszyliśmy na deser i spacer. 15 minut przed północą mieliśmy chwilę zawahania czy siąść na plaży tak jak lokalni czy udać się gdzieś indziej. Po szybkiej decyzji wybraliśmy taras widokowy na górze naszego 30-piętrowego wieżowca. Pierwszy raz w życiu miałam wrażenie, że fajerwerki są jakoś tak niżej niż my;) Na tej wysokości, pamiętając że w Pattayi wyjątkowo często ludzie wypadają z okien, nawet nie próbowałam się zbliżyć do barierki. Wysokość jest oszałamiająca. Dotrwaliśmy do północy!! Jeszcze tylko fajerwerki i można iść spać:) Szczęśliwego Nowego Roku 2560!:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *