Śniadania

sniadanie_1

Jak pewnie wszyscy się domyślają, tutaj lokalni nie jedzą śniadań europejskich – kontynentalnych. Oczywiście, dla turysty większość restauracji ma przygotowane zestawy: tost plus jajko, plus kosteczka masła, kosteczka dżemu, ewentualnie jakaś kiełbaska i do picia kawa, i sok. Szczerze mówiąc, nie jestem fanem chleba tostowego, od czasu do czasu mogę zjeść, ale nie oszukujmy się – prawdziwego chleba nie zastąpi. Na dodatek, jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym się takim śniadaniem tutaj najadła. Podstawowa zasada brzmi, że jeśli jesteśmy w danym miejscu, to powinniśmy jeść to, co miejscowi i to, co zostało wyprodukowane, wyhodowane, zebrane w danym regionie. Ma to oczywiście bardzo proste wyjaśnienie. Produkty lokalne nie muszą daleko podróżować i dzięki temu powinny być zdrowsze, a ich cena niższa. W ramach odstępstw czasem rano wybieram się na jajecznicę. W miejscu gdzie ją jem oferują również „prawdziwe” bułki i „prawdziwy” chleb pod nazwą „chleb niemiecki”. W czasie gdy jem tę jajecznicę zawsze przynajmniej kilka osób przychodzi po chleb lub bułki. Nie wybaczyłabym sobie, gdybym tutaj jadła tylko po europejsku, bo tajskie jedzenie jest smaczne.

sniadanie_3_c

Blisko mnie jest „bar śniadaniowy”, czyli mało imponująco wyglądająca budka z jedzeniem i kilkoma stolikami zrobionymi z desek. Widać, że pani koncentruje się na śniadaniach, ponieważ mniej więcej do 12 ma zawsze otwarte. Jest tu menu po angielsku i rosyjsku ze zdjęciami, więc nie jest to miejsce wolne od farangów, ale mi to nie przeszkadza. I co tutaj można zamówić na śniadanie? Oczywiście ryż!:) lub nudle, czyli to, co wydawałoby się może być tylko na obiad;) Ja zazwyczaj zamawiam ryż gotowany lub smażony z warzywami i mięsem do wyboru (mogą to być też owoce morza) w cenie 50 batów plus jajko 10 batów. Trochę sosu rybnego do „posolenia” i naprawdę jest smacznie. Zamiast jajecznicy można wybrać tajski omlet z ryżem.

sniadanie_2

 Jeśli lubimy na śniadanie jajka na pewno nie zginiemy, ale warto zmienić na czas przyjazdu do Tajlandii trochę swoje nawyki żywieniowe. I to nie tylko to, co jemy, ale i kiedy. W mojej okolicy dużo miejsc nie jest otwierana z samego rana, bo miasto długo budzi się do życia. Jeśli jednak umieramy z głodu można wpaść na tosta do 7-11 czy Family Martu, są czynne 24h na dobę i w każdym jest opiekacz, więc kasjer/kasjerka na pewno zapyta: „warm?” Nie jest to jednak najzdrowsze jedzenie. Produkty, których mi najbardziej brakuje to sery. Tajowie nie mają własnych serów. To, co znajdujemy w markecie zazwyczaj mieści się na kilku półeczkach i są to sery importowane m.in. z Nowej Zelandii. Przyznaję się, że w ramach desperacji zdarzyło mi się zamówić pizzę serową za 320 batów, ale poczuć smak parmezanu czy gorgonzoli… Bezcenne;)

2 thoughts on “Śniadania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *