Jim Thomson – dom i muzeum

jim-thomson-house

Udało mi się wreszcie wybrać do Jim Thomson House & Museum w Bangkoku. To piękna drewniana rezydencja amerykańskiego przedsiębiorcy i popularyzatora jedwabiu. Na dom składa się sześć połączonych ze sobą tekowych budynków przywiezionych z dawnej stolicy Ayutthayi. Zostały rozebrane, przewiezione i złożone ponownie. Z jednego do drugiego można przechodzić bezpośrednio, nie wychodząc na zewnątrz. Dzięki takiej konstrukcji wnętrza są dosyć przestronne. W środku oglądałem kilkusetletnie posągi Buddy. Jeden miał skośne oczy, bo stworzony został przez Chińczyków, inne były birmańskie. Wykonane były z szarego wapienia albo wyrzeźbione w drewnie tekowym. Przy głównym wejściu znajduje się birmańskie przedstawienie Buddy w zbroi. Jim Thomson nie był buddystą. Kolekcjonował posągi Buddy z zamiłowania do sztuki. Zabobonni Tajowie nie gromadzą w domu zabytkowych posągów, bo boją się duchów. Były zatem łatwym łupem dla poszukiwaczy skarbów.

Po zakupie biletu dołączyłem do grupy i oprowadziła nas tajska przewodniczka mówiąca po angielsku. Taka wycieczka jest w cenie biletu. Trwa około pół godziny. Przy wejściu do domu zdejmuje się buty, a plecak zdaje do depozytu. W środku domu nie wolno robić zdjęć. Poza posągami, zobaczyć można pokój z ceramiką, jadalnię, sypialnie (jedna dla gości, druga właściciela) oraz „dawny telewizor”. To domek dla myszy, które ludzie obserwowali jak próbują się wydostać. Była to rozrywka dla dzieci i dorosłych. Ci drudzy malowali nawet myszy na kolory i obstawiali, która wyjdzie pierwsza.

Jim Thomson to bardzo interesująca postać. Urodził się w USA w 1906 r. Zaciągnął się na ochotnika do armii i trafił do Azji. Gdy przyjechał do Bangkoku, zakochał się w Tajlandii. Po zakończeniu służby osiadł tu na stałe i zajął się jedwabiem. Okazało się, że ma oko do wzorów i jest utalentowanym twórcą. Dużo wniósł do tradycyjnej tajskiej sztuki tkania i przyczynił się do popularyzacji tajskich jedwabi na świecie. Dom wybudował w latach 50. XX, żeby mieszkać blisko tkaczek. Astrolog doradził Thomsonowi, żeby wprowadził się 1 kwietnia 1959 r. Tak zrobił. W domu można zobaczyć dwa wykresy astrologiczne zrobione przez mnicha. Jeden dotyczy daty wprowadzenia się, drugi śmierci.

Mnich kazał uważać Thomsonowi, gdy będzie miał 61 lat, bo urodził się w Roku Konia. 26 marca 1967 r., 61-letni Jim Thomson zaginął w Cameron Higlands w Malezji. Szukano go 7 lat, ale nigdy nie znaleziono żadnego śladu. Uważa się, że zabił go tygrys.

W domu mieszkał sam, wcześniej rozwiódł się, nie miał dzieci. Dom odziedziczył bratanek. Spadkobierca założył Fundację imienia Jamesa H.W. Thomsona w 1976 r. i przekazał jej dom. Obecnie jest to muzeum. Wstęp 150 THB.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *